Jacques Sevin SJ i skauting katoliski – o.André Manaranche SJ

Jacques SEVIN (1882-1951) to francuski ksiądz, jezuita, który uczestniczył w tworzeniu Skautów Francji (Scouts de France) 25 lipca 1920 roku, razem z kanonikiem CORNETTE i Edouardem de MACEDO. Kronikę jego działalności stanowią 32 pudła pełne listów i dokumentów, spoczywające w archiwum jezuitów francuskich.

Ma się rozumieć, nie on stworzył skauting – to Baden-Powell (1907). Również nie on pierwszy dostosował metodę skautową do francuskiego katolicyzmu. Ksiądz d’ANDREIS (1913) założył przed nim Skautów Alpejskich (Eclaireurs des Alpes), a w 1916 kanonik CORNETTE stworzył w Paryżu (w parafii St Honoré d’Eylau) Katolickich Instruktorów Francji (Entraineurs Catholiques de France). Jeszcze inni skauci narodzili się w 1917 roku, w paryskiej parafii Św. Jana Chrzciciela z Salle z inicjatywy księdza COSSON. W 1919 ksiądz de GRANGENEIVE zgromadził wokół siebie Dzielnych Towarzyszy Św Michała (Vaillants Compagnons de Saint Michel). Tego samego roku na północy Francji 37 letni Jacques Sevin w oparciu o model belgijski zakłada Skautów Francji, w skład których wchodzi pięć drużyn. Przejeżdżając przez Paryż odwiedza kanonika Cornette i przedstawia mu swoją koncepcję skautingu katolickiego. W 1920 roku, po trzech tygodniach gorącego dyskutowania, wszyscy twórcy jednostek zgadzają się na stworzenie wspólnej federacji – pomimo przywiązania do własnych organizacji. To mogłoby zjednoczyć istniejące grupy o różnym wyglądzie – zadanie tym trudniejsze, że w ich skład wchodzili chłopcy z różnych grup społecznych. Koordynatorem zostaje 60letni kanonik Cornette. Ściągnięty z powrotem do Lille przez niechętnych hierarchów, Jacques Sevin powraca do Paryża w 1921 roku. Cornette zostaje wówczas duszpasterzem, a on sam obejmuje funkcje naczelnika. Różnica wieku (60 i 38 lat) i pochodzenia utrudnia duchownym porozumienie. Sevin jest jezuitą a Cornette księdzem w diecezji – Cornette wyrzuca Sevinowi, że ten nic nie wie o pracy w parafiach, które to powinny stanowić kolebkę skautingu. Dojdą jednak do serdecznego porozumienia – choć nie bez problemów.

W 1924 roku Sevin pod naciskiem szefostwa rezygnuje z funkcji naczelnika i poświęca się pracy nad pismem Le Chef i obozem szkoleniowym Charamande. Staje się odpowiedzialny za formacje szefów. 15 marca 1933 roku zostaje brutalnie pozbawiony wszelkich funkcji na skalę narodową. Z kilku powodów: Sevin miał ciężki charakter, starał się łączyć kilka funkcji, uważał się za założyciela, który powinien wszystkim sterować. Ale dwa powody były poważniejsze od innych: projekt zgromadzenia skautowego, podzielonego na trzy gałęzie, mogącego służyć istniejącemu ruchowi (lub też, jak twierdzili przeciwnicy, rządzić nim). To Zgromadzenie, jak z zazdrością mawiali duszpasterze, zmonopolizowałoby powołania kapłańskie i zakonne. Podczas obozów szkoleniowych Charamande, Ojciec przygotowywał potencjalnych kandydatów, przedłużając wyjazdy o kilkudniowe rekolekcje. Co więcej (i co ważniejsze), ówcześnie szefowie należeli do skrajnie prawicowego ugrupowania „Akcja Francuska” (l’Action Française), potępionego w 1926 roku przez Piusa XI. Ugrupowanie to oddzielało wychowanie od wiary (podobnie jak politykę i inne dziedziny związane z życiem). Wyznawało laicyzm, odrzucający chrześcijańskie spojrzenie na rzeczy ziemskie, przesycenie człowieka wiarą, integrację, zjednoczony humanizm. Sevin całe życie walczył po przeciwnej stronie, jako dobry jezuita; podczas Chamarande przedstawiał doktrynę społeczną kościoła, charyzmat swojego zgromadzenia, co budziło żywy sprzeciw Akcji Fracuskiej. Jacques Cornette nie odznaczył się zbytnio w tej sprawie, raz popierając, raz krytykując, ale nigdy nie wypowiadając się szczerze – Sevin mocno na tym ucierpiał. Jacques chował jednak długo urazy, jako że już rok później (1924) udał się do Rzymu by bronić skautingu przed oskarżeniem o panteizm (chodziło o X punkt prawa skautowego). Pius XI przyjął jego argumenty.

Co więcej, Generał Jezuitów polecił mu porzucenie planów założenia Zgromadzenia skautowego, by nie wzbudzać już dalszych kontrowersji. Jacques wymarzył sobie coś na kształt Maltańczyków, z trzema gałęziami; mężczyźni konsekrowani, kobiety konsekrowane, i trzeci zakon odpowiedzialny za zadania świeckie; do tego księża kapelani. Zgromadzenie miało być przesycone duchem rycerstwa, podobnym do tego, który można było spotkać u Skautów Francji. Jacques usłuchał przełożonego. Pozwolił innym realizować podobne pomysły (Riaumont, N.D. des Neiges). Odrzucony przez Skautów Francji, o. Sevin poświęcił się pracy nad kobiecą gałęzią zgromadzenia Świętego Krzyża z Jerozolimy, istniejącej po dziś dzień. Ojca pochowano na cmentarzu w Boran, na terenie należącym do zgromadzenia. Trwa jego proces beatyfikacyjny.

Pierwsze oficjalne stowarzyszenia skautowe założone we Francji nie były katolickie, ale protestanckie (1911: Skauci Unioniści, czyli Eclaireurs Unionistes) i świeckie (Skauci Francji, czyli Eclaireurs de France). Jak już wiemy, skauting katolicki narodził się w latach 1920-21 (Scouts de France). Tak więc idea BP (obóz w Brownsea, 1907) rozwija się w Kościele w sposób niejednolity. W 1913 roku pewien jezuita dwukrotnie opublikował na łamach „Etudes” krytykę skautingu, formułując zarzuty, które później miały stać się powszechne: duch angielskiego protestantyzmu, naturalizm, etc. To właśnie zachęci JS do niezwłocznego (1913) wyjazdu do Anglii, by wnikliwie zbadać to zagadnienie. Mając 31 lat, jeszcze przed święceniami kapłańskimi, otrzymał pozwolenie od przełożonych. Poznał więc Baden-Powella, który dosłownie go oczarował. 20 września wypił z nim, jak pisze w dzienniku, swoją pierwszą filiżankę herbaty.

Nadchodzi wojna: kiedy 2 sierpnia 1914 roku JS zostaje kapłanem, wybuchają pierwsze potyczki. Zgłosił swoją kandydaturę na stanowisko kapelana, ale odmówiono mu. Utknął więc w Belgii, gdzie w latach 1916-17 napisał swoją książkę „Skauting” (Le scoutisme), niedawno wydaną ponownie. Organizuje harcerstwo w konspiracji – skauting jest zakazany przez władze niemieckie. Po powrocie do Francji w 1919 roku, zakłada pięć drużyn w oparciu o model belgijski. Następnie dołącza do kanonika Cornette i razem z nim zakłada Scouts de France w 1921. Już wtedy myśli o założeniu skautowego Zgromadzenia. W 1923 roku wydaje pierwszy skautowy śpiewnik, zawierający teksty jego autorstwa napisany do melodii zapożyczonych od innych kompozytorów: „Pieśni drogi i obozu” (Chants de la route et du camp), które podpisuje jako Renard noir (Czarny lis – jego totem). Książeczka zawierała też wiersze do czytania podczas ognisk. Wszystko rozwija się więc niezmiernie szybko. „Droga do sukcesu” Badena Powella wyszła w 1922 roku.

W 1922 roku naczelnik JS uczestniczy w obozie szkoleniowym GILWELL, stworzonym przez MacLaren w latach 1918-19. Bierze w nim udział przez 12 dni jako zwykły uczestnik… Po powrocie do Francji tworzy odpowiednik obozu Gilwell w Chamarande, i zajmuje się jego prowadzeniem. BP mianuje go „Deputy Camp Chief”, co nadaje obozowi francuskiemu rangę jego angielskiego pierwowzoru. To dowód na porozumienie miedzy BP a JS. Czy jednak również na poziomie duchowym? Niebawem do tego przejdziemy. JS musiał ustosunkować się do opinii BP na ten temat, co zresztą uczynił bez trudu. BP, chrześcijanin-deista. był zachwycony katolicyzacją swojego „ideału skautowego”, i patrzył na nią z zazdrością.

1. DZIEDZICTWO BADENA-POWELLA

W przeciągu ostatnich dwóch lat naopowiadano wiele rzeczy nieprawdziwych na temat laicyzmu BP: aktualny szef Światowej Organizacji Ruchu Skautowego (WOSM) chciał uczynić założyciela skautingu bardziej świeckim, aby usprawiedliwić ewolucję Scouts de France w tym samym kierunku. Wydaje się on jednak zapominać, że religijny aspekt skautingu figuruje w tekstach statutowych WOSM, a co za tym idzie stowarzyszenia skautowe nie związane z religią należą do tej organizacji bezpodstawnie.

W „Drodze do sukcesu” (1942, s. 227 i dalej) BP zdecydowanie opowiada się przeciw niereligijności, zarówno tej przeciwnej Bogu jak i tej po prostu bez Boga. „Człowiek niewiele jest wart jeśli nie wierzy w Boga i nie przestrzega jego praw. Każdy skaut powinien więc mieć swoją religię”. Oczywiście skauting nie jest żadną nową religią; to zastosowanie nowej metody formacji religijnej. BP ocenia chrześcijaństwo jako „lepsze” niż pogaństwo, ale według niego wszelki religie monoteistyczne wyznają tego samego Boga; są jak artyleria, kawaleria i piechota w tej samej armii („Eclaireurs”, 10te wydanie, 1941, s. 246-47). Między nami mówiąc, nieco zbyt proste rozumowanie… BP jest jak klient który robi zakupy w sklepie sprzedającym świętości, macając wystawione na sprzedaż towary. Pojęcia Słowa Bożego, spotkania i dialogu są mu obce. Decyduje samo sumienie, nie kłopocząc się o „szczegóły”…

Według niego religia chrześcijańska jest prosta (tylko czy to rzeczywiście religia?): należy kochać bliźniego i Boga i służyć im w konkretny sposób. To boska intuicja w naturze, spontaniczna skłonność zakorzeniona w każdym chłopcu, która owocuje dobrym uczynkiem. Dodanie do niej nauki uczyniłoby chłopca pysznym lub też odstraszyłoby go. Bóg zresztą nie jest osobą o wąskich horyzontach, a wielkim Duchem miłości który nie zwraca uwagi na drobne różnice dogmatyczne (czy wcielenie to drobna różnica?…): błogosławi wszystkim, którzy próbują działać jak najlepiej zgodnie z własnym światopoglądem. Religia nie powinna być przesłodzona, ani tajemnicza, ani patetyczna, ani mroczna. Ma zachęcać do bohaterstwa w codzienności. Jako nauka odstraszałaby biedaków; jako fetysz przyciągałaby przesądnych i histeryków. Modlitwa to tylko prośba lub dziękczynienie.

Skauting BP nie jest za wyznaniowy lub antywyznaniowy: jest wielowyznaniowy. Miejscowi odpowiedzialni powinni jak najlepiej wszystko zorganizować, nie zmuszając chłopca do zrezygnowania ze swojej własnej religii, jaka by ona nie była. W każdym jest „cząstka Boga” i „iskra miłości”, która muszą wzrastać. Religia nie musi więc wkraczać do skautingu: jest jego podstawową częścią składową.

„W zasadzie każdy chłopiec, nawet ten z biednych dzielnic dużych miast, może uznać Chrystusa za swojego bohatera, pod warunkiem że przedstawi mu się Go w sposób atrakcyjny dla jego psychiki. Trzeba wlać w Jego postać mniej patosu, a więcej męstwa, odwagi, rycerstwa, humoru, pokory, a nawet oburzenia – po prostu uczynić Go bardzo ludzkim.” („Jouer le jeu”, 1982, s. 130, Cf. s. 45, 53-54, 126-130).

Taki „modernistyczny” relatywizm nie przeczy Objawieniu; jest ono jednak nieobecne – przynajmniej w grze skautowej, gdyż Baden-Powell, bądź co bądź syn pastora, własnymi przekonaniami nigdy się nie dzielił. Tak więc Jacques Sevin mógł bez przeszkód zająć się ewangelizacją metody. Dostrzegł on zalety człowieka, ale nie zatrzymały go ograniczenia, które stawiał – ograniczenia, które nie miały być nieprzekraczalnymi barierami.

Taka jest prawda o naszych początkach.

Oczywiście, wewnątrz Kościoła Katolickiego w trakcie modernizacji, postać BP może niektórym wydać się podejrzana; zarzucano mu naturalizm, panteizm (niesłusznie!), wolnomularstwo (na modłę angielską, być może; pozostaje to jednak nieudowodnione). Episkopat uciszył jednak głosy krytyczne i zaufał przedsięwzięciu JS.

2. ODPOWIEDŹ JS

A) JS to wierny chrześcijanin katolik, o niezachwianej wierze w Chrystusa i kościelne sakramenty, o nienagannym posłuszeństwie wobec hierarchów, walczącym na wszystkich frontach (modernizm, nacjonalizm, odrzucenie ruchu Sillon w 1910 (Bruzda, ruch chrześcijańsko-demokratyczny do którego JS nie wstąpił, trzymając się z dala od polityki) i Akcji Francuskiej w latach 1914 i 1926. Badał traktat o wierze, wspomagając się tekstem współbrata Pierre’a Rousselot, „Oczy wiary” („Les yeux de la foi”, 1910). Gorący temat. Zna encykliki społeczne (Rerum Novarum), które zapoczątkowały wiele zmian w diecezji Lille, z której pochodzi. Przede wszystkim, zdaje sobie doskonale sprawę z energii, jaką Kościół wkłada w walkę przeciw odłączeniu wiary chrześcijańskiej od społeczeństwa: cała jego pedagogika będzie miała za cel połączenie tych dwóch rzeczywistości w jeden chrześcijański humanizm, tak jak później Masure i Maritain. Drogo za to zapłacił; w 1933 roku został wyrzucony przez przywódców Akcji Francuskiej, którzy walczyli o „po pierwsze pedagogika” rozumiana w sensie technicznej metody. Być może JS miałby większość wolność działania gdyby nie starał się pełnić kilku funkcji jednocześnie, jak często czynią to założyciele ugrupowań.

B) JS jest dumny z tego, że jest jezuitą. Otrzymywał poparcie od Action Populaire de Vanves (Akcja Powszechna z Vanves, związana z ojcem Desbuquois), bardziej niż od raczej niechętnej Prowincji Paryskiej. Po Ignacym odziedziczył wyczucie człowieka, którego wszystkie umiejętności Chrystus wzywa na swoją służbę: jego samego, jego honor, jego szczodrość, jego wstyd, jego strach przed porażką, jego zaciekłość w walce. Nie ma tu miejsca na czysto „nadnaturalne” siły, ewoluujące w zacisznym i zamkniętym buduarze; nawrócenie ogarnia całego człowieka i całego wysyła w misję. JS poprzedza papieży tego wieku, broniących Kościoła doskonale znającego ludzkość, zarówno rozum, jak i wiarę.

JS głęboko przeżywa „Ćwiczenia”. Rozumie w miłosierdziu Pana wstyd, odczuwany po popełnieniu grzechu, który człowieka upokarza i rzuca w ramiona Boga. Nade wszystko kocha kontemplację Królestwa, która skłania do hojności i naśladowania Chrystusa; to w niej znalazł gotowość, którą prosto z ewangelii przeniósł do Semper Parati, dewizy skautingu. Uprawia medytację Sztandarów, która zmusza chrześcijanina do najtrudniejszego boju: przeciw samemu sobie i czczej chwale. Wie, że najbardziej wymagającą maksymą jest „zawsze więcej” (magis). Łączy wiarę z rozumem krocząc drogą powołania, nie zapominając o umyśle człowieka który może być nagle oświecony, nie zapominając o tym że prawdziwe światło spływa z góry i że decyzji nie podejmuje komputer. Ma olbrzymi szacunek dla medytacji; uczy jej swoich harcerzy za pośrednictwem niezwykłej książeczki. Całymi dniami pragnie żyć w kontemplacji „ad amorem”. Fascynuje go Chrystus, Syn Ojca, nie tylko bohater przedstawiany przez BP. Trójca nie jest dla niego „szczegółem”.

JS starannie naśladuje Ignacego: wierny rycerz który odda się Chrystusowi podczas wielkiego wieczoru w Manrèse, pielgrzym dobrze znający ówczesne drogi, rozkochany w Ziemi Świętej i Jerozolimie (której Krzyż przyjmie). Wszystko to znajdzie odbicie w obrzędowości i w pieśni na Przyrzeczenie. JS mówi o rycerstwie, ale nie praktykuje elitaryzmu. Odwiedza zarówno bogaczy z Berck i z północy jak i biedne przedmieścia Paryża.

Pozostaje jednak po trochu ascetą, jak inni jezuici jego czasów. Kładzie duży nacisk na cnoty wypracowane, choć nie lekceważy łaski uświęcającej, która jest dla niego rzeczywistością najważniejszą, kryterium sukcesu. Nalega jednak, by stworzyć zgromadzenie skautowe, które według niego łączy się z pedagogiką stowarzyszenia. W tym co on sam nazywa swoją „duchowością”, cnoty ludzkie zajmują poczesne miejsce. To twarde zasady, złagodzone przez jego zamiłowanie do małej Tereski. Niełatwo połączyć te dwie skłonności. BP ni chciał religii uczuciowej i patetycznej. JS nie będzie jednak wyznawał zasady „maszeruj lub zdychaj” tak jak Paul Doncoeur (inny współczesny mu jezuita, bardzo niezależny w swych działaniach), którego ukształtował okopy z czasów wojny i walka przeciwko laicyzmowi Herriota, radykalnego posła socjalistów.

3. DZIEŁO JACQUES’A SEVIN

A) JS dał organizacij Scouts de France teksty przesycone duchem ewangelii. Formuła „by służyć i nieść ratunek” z prawa nie mówi tylko o zwykłej koleżeńskiej pomocy. W Przyrzeczeniu jest mowa o łasce Bożej i służbie Kościołowi, załączona pieśń (podobnie jak wiele innych jego utworów) wzrusza słowami o darze Chrystusa. Pierwsza z zasad podstawowych nie pozostawia wątpliwości; skaut jest dumny ze swojej wiary i oddaje jej swoje życie. Szkoda, że formuła Federacji Skautingu Europejskiego jest mniej radykalna a bardziej nostalgiczna (mowa o „chrześcijaństwie”). Jeśli chodzi o modlitwę harcerską, to jest ona ignacjańska mimo, że nie napisał jej Ignacy.

B) Oprócz tekstów JS stworzył coś na kształt liturgii, oparty na obrzędzie pasowania na rycerza. BP mówi również o duchu rycerskim, ale ogranicza się do słów. JS idzie o krok dalej. Wbrew krytyce obecnej organizacji Scouts de France, ta symbolika niewiele ma wspólnego z pseudośredniowieczną przebieranką; nie obdarza czcią Krucjaty, za którą niedawno przepraszał Jan Paweł II. Wobec przesadnych zarzutów, Sevin opisuje skauta Francji jako „rycerza niewiedzącego nawet, że nim jest”, nie jako pyszałka. Rycerz to dla niego przede wszystkim ktoś, kto zawsze umie się zachować – co nie znaczy, że powiela ideał szlachecki – najmniejsi mogą być rycerscy, a głupców można znaleźć wszędzie. Nie znaczy to, że należy czytać tylko powieści z serii „signe de piste”, ale nie musimy ich odrzucać; można do nich wracać raz na jakiś czas, szukając marzeń – ale nie ucieczki. Każda symbolika ma swoje granice, nawet te najnowocześniejsze, jak np. symbolika pionierska.

C) Podczas obozów w Chamarande JS starał się zawrzeć całość pedagogiki w wierze, nie czyniąc z nich dwóch osobnych dziedzin. Obawiał się szybkiego rozkładu ducha Scouts de France; postanowił więc założyć zgromadzenie skautowe które mogłoby służyć stowarzyszeniu i wspierać szefów. Ale jak wiadomo, właśnie ten pomysł był powodem dla którego został wyrzucony – wzbudził on nieufność szefostwa i zazdrość duszpasterzy. Za namową Generała Jezuitów zrezygnował ze swojego projektu. To zgromadzenie miało pomóc w odbudowie Francji, zrujnowanej po wojnie w latach 1914-18. Czy mógłby rzeczywiście zaistnieć? Tak czy inaczej, skauting nawiązał w tej sprawie współpracę z różnymi ruchami, jak choćby Akcja Katolicka. JS będzie nadal przygotowywał szefów do aktywnego życia w społeczeństwie, ale nie do polityki. Pomagać mu w tym będzie ojciec Maurice Rigaux z Action Populaire (Akcja Powszechna), jezuickiej wspólnoty propagującej społeczne poglądy Papieży w tradycji Leona XIII.

D) W tym wszystkim trzymał się JS intuicji BP, szczególnie jeśli chodzi o strukturę zastępu i pedagogikę niekoedukacyjną, rozdzielającą chłopców i dziewczęta. Francuscy biskupi nie chcą wypowiadać się na te tematy, a przecież nie są to kosmetyczne szczegóły.

4. DUCH JACQUES’A SEVIN

Stworzyć przede wszystkim chrześcijański humanizm, włączając w autentyczne życie duchowe fundamentalne ludzkie wartości: szczerość, lojalność, przyjaźń, rycerskość, zamiłowanie do piękna, posłuszeństwo, radość, oszczędność, odpowiadające dziesięciu prawom harcerskim, w łączności z Chrystusem który żył nimi jako pierwszy.

Ale naśladowanie Jezusa nie zaczyna się na zewnątrz bez przesycenia Nim samym i Jego łaską uświęcającą: jak głosi tekst „Medytacji”, powtarzając za znaną modlitwą siostry Elżbiety od Trójcy Świętej, jest to jak odnowienie wcielenia Słowa. Udany obóz skautowy poznaje się przede wszystkim po stanie łaski, w jakim są jego uczestnicy, widocznym w ich postawie i spojrzeniu.

Co za tym idzie, na obozie obecne muszą być sakramenty: Eucharystia na świeżym powietrzu (wówczas zuchwała nowość), spowiedź w obozie czy w drodze. Ważny jest nacisk na Eucharystię jako ofiarę, komunię, adorację…

Ważne są również przykład i obecność Dziewicy Maryi, chroniącej skautów swoim płaszczem, oraz świadectwo wszystkich świętych, a szczególnie małej Tereski. JS wybrał również wiele kluczowych postaci chrześcijaństwa, kanonizowanych i nie. Ten zbiór można aktualizować, zmieniać, poszerzać…

Nie zapominając o Krzyżu Chrystusa, który JS musiał nieść w milczeniu razem z młodymi męczennikami takimi jak Marcel Callo (młody skaut, zmarły na wygnaniu). Optymizm skautowy nie jest naiwny.

JS dzielił wiele rzeczy na etapy, ale nie był to podział izolujący jednostki. Być gotowym , to najpierw impuls, potem formacja szykująca do służby, potem gotowość by naśladować Chrystusa, i wreszcie chęć połączenia się z Ojcem w Jego domu. Radość, to najpierw dobry humor, potem panowanie nad sobą, potem szczęście wypływające z poczucia przynależności do Chrystusa (poprzez grę przyjaznych relacji i ludzkich osiągnięć), i wreszcie pragnienie Nieba. Nie wyłączając radości doskonałej jaką dla św. Franciszka był krzyż.

Z tego wszystkiego wypływa motyw przyjaźni z Chrystusem, niezmiernie ważny dla JS. Motyw powracający nieustannie, który później (w związku z Siostrami z Boran) połączy się z obrazem Chrystusa-oblubieńca, mało używanym w skautingu. Książki „Droga Krzyża Oblubienicy Słowa” (Le Chemin de Croix de Sponsa Verbi) i „Płomień miłości” (1999) dobrze to ilustrują .

` Duchowość? Nie tak charakterystyczna jak te, które stworzyli Benedykt, Ignacy, Jan od Krzyża, a więc nie samowystarczalna. Ale powstała piękna chrześcijańska mądrość, przyjmowana z dniem złożenia przyrzeczenia – które dla Ojca Sevin było aktem miłosierdzia doskonałego. To wszystko osadzona w samym sercu nieprzebranych bogactw Kościoła. Przyrzeczenie nie ma zmiennej geometrii, nie przyrzeka się „później” szukać Boga, jak myślą niektórzy. Młody wcześnie zaczyna być hojny; dorosły bywa zdrajcą.

Podstawą wszystkiego jest poszukiwanie jedności życia, bez podziałów. Dotyczy to szczególnie wędrowników. Bez tego nie ma nowej ewangelizacji.

Skauting katolicki: zbiór rodzin chrześcijańskich nie bojących się swojej płodności. Zbiór powołań kapłańskich i zakonnych od samego początku. Nie bezzasadne połączenie religijności i obozowania. Tym bardziej nie świecka pedagogika, zrównująca do najniższego mianownika, rządzona przez opinie. To właśnie to, co nam dzisiaj potrzebne: humanizm według Chrystusa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s